Moja żona zmarła, zostawiając mi chore dziecko. Sześć lat później spotkałem jej zdrowy dublet. Test DNA ujawnił prawdę, która mnie przeraziła.

— Co to jest? Nie rozumiem…

— To test DNA — powiedział Dmitrij stłumionym głosem —. Udowadnia, że Kostya jest moim synem.
Anna zaśmiała się niedowierzająco.
— Dmitrij, to musi być pomyłka. Adoptowałam Kostyę. Mam papiery. Jego matka go porzuciła.

— To nie jego matka go porzuciła, Anno! Ukradli mi go! — krzyknął —. W tej samej porodówce! Ty dostałaś mojego zdrowego syna, a ja… mnie dano chore dziecko i powiedziano, że ma wadę serca!

Strach zaczynał odbijać się na twarzy Anny. Zbladła jak karta.
— Nie… nie, to niemożliwe… Powiedziano mi, że znaleziono go w „oknie życia”.
Patrzyła na niego szeroko otwartymi oczami, pełnymi przerażenia.

— Co teraz zrobimy? — wyszeptała w końcu Anna.
— Musimy szukać prawdy — odpowiedział Dmitrij stanowczo —. Znajdę odpowiedzialnych. I zapłacą za wszystko.

Zatrudnili prywatnego detektywa, byłego śledczego imieniem Igor Borísowicz.
— To skomplikowana i stara sprawa — powiedział —. Ale są pewne wskazówki. Po pierwsze: diagnoza Miszy. Wada serca to obiektywna rzeczywistość, której nie da się sfałszować. Więc Misza jest naprawdę chorym dzieckiem. Po drugie: „okno życia” w szpitalu nr 17. Jak mógł tam trafić całkowicie zdrowy chłopiec, ale identyczny jak Misza?

Praca się rozpoczęła. Trzy tygodnie później detektyw odkrył, że szef oddziału, profesor, zrezygnował i opuścił kraj. Ale została jego prawa ręka: neonatolog. Udało się ją znaleźć, a pod presją dowodów zgodziła się mówić.
Jej relacja była szokująca…