— Tamtej nocy Krasnova urodziła bliźniaki — wyszeptała kobieta —. Bliźniaki jednojajowe. Jeden był całkowicie zdrowy, drugi miał wadę serca. W tym momencie profesor potrzebował pilnie dużej sumy pieniędzy… i sprzedał zdrowego chłopca parze bezdzietnej, która była gotowa zapłacić.
Załatwiono wszystko przez fałszywe „okno życia”. A ojcu, Krasnowowi, po prostu powiedziano, że urodził się tylko jeden syn, i dano mu tego z wadą. Nikt niczego nie podejrzewał. Kto by w tak tragicznej sytuacji kwestionował słowa profesora?
Obraz zaczynał się klarować, a ogrom horroru przysłaniał Dmitrijowi widzenie. Sprzedano mu syna. Odebrano mu go, a drugiego zostawiono jako pocieszenie i wieczny ciężar.
Dmitrij spojrzał na detektywa z niecierpliwością.
— A nabywcy? Znaleziono ich?
Igor Borísowicz pokręcił głową.
— Znaleźliśmy ich, ale to niewiele pomoże. Mieli swoje nieprzewidziane okoliczności. Gdy załatwiano dokumenty do fałszywej adopcji, mężczyzna, który wszystko finansował, nagle zmarł na zawał serca.
— A chłopiec? Czy Kostya był z nimi? — zapytała Anna, trzymając serce w dłoniach.
— Nie, do tego nie doszło — odpowiedział detektyw —. Kostya przez cały ten czas był w sierocińcu. A wdowa, gdy tylko pochowała męża, zdała sobie sprawę, że sama sobie z tym nie poradzi, i po prostu „zniknęła”. Przestała odbierać telefony, zmieniła numer i rozpłynęła się.
Proces adopcyjny został wstrzymany. Ostatecznie wasz chłopiec, który był „zarezerwowany” dla nich, wrócił do grona zwykłych sierot. I wtedy Anna go znalazła.
— To wystarczy, aby wszcząć postępowanie karne za „handel ludźmi” i „porwanie” — powiedział Igor Borísowicz —. Przygotuj się, Dmitriju Andrzejewiczu. Będzie ciężko.
Rozpoczęto postępowanie karne. Zaczęły się przesłuchania, konfrontacje, a skandal dotarł do prasy. Wydano międzynarodowy nakaz aresztowania przeciwko profesorowi.
Dla Dmitrija i Anny ten czas był piekłem. Służby ochrony dzieci rozpoczęły własne śledztwo. Zarówno Kostya, jak i Misza znaleźli się w centrum huraganu.
Dmitrij był rozdarty. Patrzył na Kostyę — swojego zdrowego syna, którego mu odebrano. Ale potem wracał do domu, a tam witał go spokojny Misza, który również był jego synem, jego ciałem i krwią, o którego walczył przez sześć lat.