Na naszej pierwszej randce mężczyzna nazwał mnie grubą i żałosną i upokorzył mnie przed całą restauracją

— Nie wyjdziesz, powiedziałam mu. Zapomniałeś rachunku. Powiedziałeś, że nie płacisz za mnie, ale na pewno płacisz za siebie.

I podnosząc głos, krzyknęłam do kelnera:

— Rachunek, proszę! Ten pan płaci za wszystko, łącznie ze wstydem, który mi sprawił!

Dyskretny śmiech rozległ się dookoła. Kobieta przy sąsiednim stoliku zaczęła klaskać. Zarumienił się jeszcze bardziej, wyjął portfel, rzucił kilka banknotów na stół i odszedł ze spuszczoną głową.

Kiedy wyszłam z restauracji, zimne powietrze uderzyło mnie w twarz, ale po raz pierwszy od dawna poczułam się wolna. Nie chodziło o mężczyznę, który mnie obraził. Chodziło o mnie – o to, że w końcu postanowiłam stanąć w swojej obronie.