Nazwali mnie „potworem” przy ołtarzu… a potem twój „ślepy” chłopak

„Nie możesz mnie uratować” – mówisz cicho. „Nie, jakbym była bezradna”.

Wyraz twarzy Mateo łagodnieje.

„Wiem” – mówi. „Nie proszę o to, żeby być twoim bohaterem. Proszę o to, żebym został twoim partnerem, jeśli pozwolisz mi na to zasłużyć”.

Zasłużyłeś na to.

To słowo ma znaczenie.

Bo przez całe życie ludzie żądali, abyś zarabiał ich minimum przyzwoitości.

Zwracasz twarz ku niemu w świetle, bez osłon.

—No to zacznij —mówisz.

Kilka miesięcy później sąd wydał wyrok niekorzystny dla twojego ojca.

Nieruchomości zostały zwrócone. Zasądzono wypłatę odszkodowania.

Miasto udaje, że zawsze go nienawidziło, bo hipokryzja jest tutejszą tradycją.