Nazwali mnie „potworem” przy ołtarzu… a potem twój „ślepy” chłopak

Tak czy inaczej, skończysz jako mniejszy.

Kiedy więc trzy miesiące temu Mateo przybył z białą laską i ciemnymi okularami, wszyscy zadecydowali o twojej historii, zanim jeszcze zdążyłeś odetchnąć.

Niewidomy, wykształcony i cichy mężczyzna mówi, że chce otworzyć kancelarię prawną w stolicy prowincji.

Mówi z pewnością siebie i spokojem, jak ktoś, kto przetrwał już najgorsze i nie chce stać się zgorzkniały.

Twój ojciec widzi w tym rozwiązanie, tak jak niektórzy mężczyźni widzą swoje córki: problem, który trzeba rozwiązać w sposób klarowny.

Mówisz sobie, że wybierasz to ze względu na godność.

Ale w głębi duszy znasz prawdę, która smakuje jak wstyd.

Wybierasz go, bo jeśli rzeczywiście jest niewidomy, twoja twarz przestaje mieć znaczenie.

A to, co nieistotne, jest tym, co najbliższe jest temu poczuciu bezpieczeństwa, jakie kiedykolwiek miałeś.

Dzień ślubu nadchodzi z łagodną przemocą tradycji.