Nazwali mnie „potworem” przy ołtarzu… a potem twój „ślepy” chłopak

Ponieważ nikt w twoim życiu nie traktował twojego istnienia jako czegoś, co możesz zachować dla siebie.

Przełykasz ślinę i zmuszasz się, żeby iść naprzód, krok po kroku, w kierunku głosów, na które nie jesteś pewien, czy zasługujesz.

Przy ołtarzu czujesz, że cała sala przygląda ci się nawet przez zasłonę.

Oczy twojej matki są jasne, ale jej wzrok ucieka od twojego policzka, gdy tylko znajdzie się zbyt blisko.

Twój ojciec jest sztywny i odprężony, jakby właśnie zawarł umowę.

Twarz Matthew pozostaje pogodna, a ty kurczowo trzymasz się myśli, że on nie widzi tego, co widzą wszyscy inni.

Ceremonia staje się niewyraźna.

Słowa o miłości i honorze przechodzą obok Ciebie jak dym.

Twoje dłonie bolą od zbyt mocnego ściskania bukietu, a łodygi wbijają się w dłonie.

Kiedy mówisz „tak, zgadzam się”, twój głos brzmi jak głos obcej osoby.