Ponieważ nikt w twoim życiu nie traktował twojego istnienia jako czegoś, co możesz zachować dla siebie.
Przełykasz ślinę i zmuszasz się, żeby iść naprzód, krok po kroku, w kierunku głosów, na które nie jesteś pewien, czy zasługujesz.
Przy ołtarzu czujesz, że cała sala przygląda ci się nawet przez zasłonę.