Nazwali mnie „potworem” przy ołtarzu… a potem twój „ślepy” chłopak

Twój żołądek się napina.

Nie powinienem tego mówić.

Nie, jeśli jest niewidomy.

„Nie jestem ślepy” – szepcze, a te słowa wstrząsają całym pokojem.

Nie możesz oddychać.

Twoje ręce wędrują ku zasłonie, ściskając ją jak tarczę.

„Więc… dlaczego?” – udaje ci się powiedzieć drżącym głosem. „Po co ta laska? Po co te okulary? Po co… ja?”

Wydycha powietrze tak blisko, że możesz poczuć ciepło jego oddechu.

„Bo chciałem, żeby przestali się na ciebie gapić” – mówi, a jego głos jest ochrypły od emocji.

Abyś mógł oddychać.

Następnie włącz lampę.

Światło zalewa pokój, złote i nieustanne.