Nazwali mnie „potworem” przy ołtarzu… a potem twój „ślepy” chłopak
Pozostajesz nieruchomy, ponieważ nadeszła chwila, której bałeś się przez całe życie: że ktoś cię wyraźnie zobaczy.
Matthew patrzy prosto na twoją twarz, na znamię, na miejsce, w którym nauczyłaś się ukrywać swoją radość.
Nawet nie drgnęło.
Nie odwraca głowy.
Nie szuka „lepszego” kąta.
On po prostu patrzy na ciebie jak na człowieka.
A potem mówi z powagą, która wywołuje dreszcze na plecach:
—I ukrywam jeszcze jeden sekret.
Twój puls bije tak mocno, że myślisz, że on go słyszy.
Sekret gorszy niż udawanie ślepoty?
Sekret, który zamienia tę czułość w pułapkę?
Połykasz ślinę.