Ale Radu na nią nie patrzył.
Patrzyła na talerz.
— Proszę go wziąć — powiedział cicho. — Proszę wszystko sprawdzić.
Kelner przyniósł zapieczętowany pojemnik, do którego ostrożnie wlano zupę. Cała restauracja obserwowała scenę, jakby była świadkiem procesu.
Podczas gdy policja zapieczętowywała dowody, Nadia opadła na krzesło.
— Nie mogę w to uwierzyć… — mruknęła, ale nie wyglądało na to, żeby zwracała się do kogoś konkretnego.
Matei odsunął się na bok, gotowy do wyjścia. Czuł, że zrobił już wystarczająco dużo – może nawet za dużo. Ale Radu zatrzymał go, dotykając jego ramienia.
— Chwileczkę.