Nie wstałem od razu. Dałem mu kilka sekund na ogarnięcie absurdalności

„Jaki jest tego sens?” syknął.

„Chcę tylko zrozumieć” – odpowiedziałem. „Chcesz, żeby wszystko wokół ciebie było idealne. Ja tylko sprawdzam, jak dobrze spełniasz swoje własne oczekiwania”.

Ostatnio zmierzyłem jego szyję. Poruszała się.

„Dość” – powiedział ostro, cofając się. „Dosyć”.

Owinąłem taśmę mierniczą i usiadłem z powrotem przy stole. Spokojnie. Bez złości. Bez triumfu.

„Widzisz, Marku” – powiedziałam, patrząc mu w oczy – „jeśli gramy w grę »ideał«, to zasady muszą dotyczyć nas obu w równym stopniu. Oczekujesz, że schudnę siedem kilo. Wtedy logiczne, że ty też powinieneś wrócić do formy”.