Nigdy nie powiedziałam teściom, że jestem córką Prezesa Sądu Najwyższego. Kiedy byłam w siódmym miesiącu ciąży, zmusili mnie do samodzielnego ugotowania całej kolacji wigilijnej.

David wbiegł do kuchni, za nim Mark.

„Co się stało?” zapytał David, zirytowany. „Usłyszałem huk.”

„Poślizgnęła się,” Sylvia natychmiast skłamała. „Taka niezdarna! Spójrz na ten bałagan! Krwawi na moich fugach!”

David spojrzał na krew. Nie klęknął. Nie zaczął krzyczeć o pomoc.

Zmarszczył brwi.

„Boże, Anno,” David jęknął. „Nie możesz nic zrobić bez dramatu? Mark, przepraszam. Ona… ona przechodzi trudny okres.”

Mark był blady. „David, jest dużo krwi. Może powinniśmy zadzwonić na 112.”

„Nie!” David warknął. „Nie ma karetek. Sąsiedzi będą gadać. Właśnie stałem się partnerem; nie potrzebuję raportu o zdarzeniu domowym.”

Spojrzał na mnie. „Wstań, Anno. Sprzątnij to. Potem pojedziemy na pogotowie, jeśli nadal będziesz krwawić.”

„Pogotowie?” zasapałam. „David… tracę dziecko! Zadzwoń na 112!”

„Mówiłem, wstań!” David krzyknął.

Chwycił mnie za ramię i szarpnął.

Kolejna fala krwi. Ból był teraz oślepiający.