Nigdy nie powiedziałam teściom, że jestem córką Prezesa Sądu Najwyższego. Kiedy byłam w siódmym miesiącu ciąży, zmusili mnie do samodzielnego ugotowania całej kolacji wigilijnej.

Byłam córką Williama Thorne’a. Dorastałam w bibliotece, której ściany były wypełnione pierwszymi wydaniami książek prawniczych.

Chodziłam na debiutanckie bale w D.C. Grałam w szachy z sędziami Sądu Najwyższego w moim salonie.

Ale David o tym nie wiedział. Sylvia o tym nie wiedziała.

Kiedy poznałam Davida, byłam buntownicza. Chciałam uciec od duszącej presji dziedzictwa mojego ojca.

Chciałam być kochana za to, kim jestem, a nie za moje nazwisko. Więc powiedziałam Davidowi, że jestem w konflikcie z rodziną. Powiedziałam mu, że mój ojciec jest emerytowanym urzędnikiem na Florydzie.

Myślałam, że odnajduję prawdziwą miłość. Zamiast tego znalazłam mężczyznę, który kochał moją bezbronność, ponieważ to sprawiało, że czuł się potężny.

Wróciłam do jadalni z sosem. Moje nogi drżały niekontrolowanie.

Spojrzałam na pusty fotel obok Davida. Stał tam talerz, ale nikt nie siedział.

Nie mogłam już dłużej. Wyciągnęłam krzesło.

Skrzypienie drewnianych nóg na twardym podłożu uciszyło pomieszczenie.

„Co ty, do cholery, robisz?” Sylvia zapytała niskim, niebezpiecznym tonem.