Odwróciłam się. Potknęłam się. Świat się przechylił.
Rozdział 2: Fatalne Pchnięcie
Próbowałam iść. Naprawdę starałam się. Ale ból w moim brzuchu był jak biała gorąca żelazna sztanga obracająca się we mnie.
Zatrzymałam się przy wyspie kuchennej, trzymając się granitowego blatu, aby nie upaść.
„Rusz się!” Sylvia krzyczała za mną.
Poszła za mną do kuchni. Jej twarz była wykrzywiona czystym, okropnym gniewem. Nie mogła znieść nieposłuszeństwa. Nie mogła znieść, że zakwestionowałam jej autorytet, próbując usiąść.
„Nie mogę,” zasapałam. „Sylvio, proszę… zadzwoń po lekarza.”
„Ty leniwa, kłamliwa córeczko!” Sylvia krzyczała. „Zawsze chora! Zawsze zmęczona! Jesteś żałosna!”
Ruszyła na mnie.
Umieściła obie ręce na mojej piersi, prosto nad sercem, i popchnęła.
To nie było delikatne pchnięcie. To był gwałtowny, brutalny cios napędzany latami goryczy i okrucieństwa.
Straciłam równowagę. Moje spuchnięte stopy ślizgnęły się na płytkach podłogi.