Nie zauważyła subtelnych wibracji ciężkich opon toczących się po asfaltowym podjeździe – opon zaprojektowanych do cichej jazdy.
Na zewnątrz cztery czarne, nieoznakowane SUV-y tworzyły perymetr. Mężczyźni w rynsztunku taktycznym poruszali się w cieniu dębów. Nie byli policjantami. To byli Rangersi na przepustce, odpowiadający na wezwanie dowódcy.
„Alfa Jeden na pozycji” – wyszeptał głos przez komunikator. „Tylne wyjście zabezpieczone”.
„Alfa Dwa, perymetr zabezpieczony. Nie widać cywilów”.
„Zespół antywłamaniowy w pogotowiu”.
W środku Sarah zmarszczyła brwi. Połączenie zostało przerwane. „Halo? Uff, złe połączenie”.