–
Piekarnia była zajęta, a kiedy wróciłam z tortem – tortem robionym na zamówienie z różowym, fondantowym jednorożcem – słońce już zachodziło. Temperatura znacznie spadła, a w dolinie panował przenikliwy jesienny chłód.
Wjechałam ciężarówką na podjazd. W domu panowała cisza. Zbyt cisza.
Przeszłam przez drzwi wejściowe. „Lily? Kochanie, mam tort!”
Cisza.
„Sarah?” – zawołałam.
Wszłam do salonu. Sarah siedziała na kanapie i oglądała reality show z kieliszkiem czerwonego wina w dłoni. Jej syn, Tyler – rozpieszczony dziesięciolatek, który zachowywał się dokładnie jak jego matka – siedział na podłodze i grał w gry wideo.
„Gdzie jest Lily?” – zapytałam, odkładając pudełko z tortem na blat.