Sarah nie odrywała wzroku od telewizora. „Na zewnątrz”.
„Na zewnątrz?” – zapytałam, marszcząc brwi. „Na zewnątrz jest czterdzieści stopni, Sarah. Gdzie na zewnątrz?”
„Patio” – mruknęła. „Kaszlała. Nie chciałam, żeby Tyler się rozchorował. Jutro ma próbę do drużyny piłkarskiej”.
Zimny przypływ adrenaliny uderzył mnie w pierś. To było to samo uczucie, co w momencie, gdy rozlega się alarm przeciwwybuchowy.
Pobiegłam na tył domu. Przesuwane drzwi na patio były zamknięte. Zasłony były zaciągnięte.
Odsłoniłam zasłony.