NOWA W SZKOLE? Chuligani uznali, że jest bezbronna. Ale wszystko się zmieniło, gdy dowiedzieli się, kim są jej rodzice…

Był tym, którego się bali i którego słuchali. Pewny siebie, głośny, zawsze otoczony bandą popleczników. Jego ulubiona zasada brzmiała: „Jeśli nie śmiejesz się z moich dowcipów – nie należysz do nas.” A Arina nigdy się nie śmiała. Doprowadzało go to do szału.

– Ty w ogóle kim jesteś? – zapytał pierwszego dnia. – Nowa, która chodzi tak, jakby wszystkim tu zabroniła oddychać?

Nie odpowiedziała.
– Hej, jesteś głucha?

Cisza.
Uznał, że wygrał. Włączyli się koledzy. Zaczęły się drwiny, przezwiska, przyklejanie gumy do włosów. „Księżniczka Milczek”, „KM”. Żarty na całą klasę. Nauczyciele udawali, że nic nie widzą. Niektórzy nawet się uśmiechali.

Arina dalej milczała.

Czasem wieczorem mama patrzyła na nią długo i pytała:
– Wszystko w porządku?
Arina kiwnęła głową. Obiecała sobie poradzić sama. Bez skarg. Bez łez. Tak, jak ją uczono.