Ona adoptowała pięcioro dzieci, których nikt nie chciał.25 lat później

— „Mamo,” — powiedział, łamiącym się głosem. — „To dla ciebie. Od nas wszystkich.”

W środku były klucze.

Do nowego domu. Dużego, jasnego, z ogrodem pełnym róż. Zbudowali go razem, żeby miała miejsce, gdzie wreszcie będzie mogła odpocząć.

Rosemary płakała, śmiejąc się jednocześnie.

— „Nie trzeba było...”