W dniu jego urodzin, o których wspominał mimochodem miesiące wcześniej, Mara przyniosła mu kawałek szarlotki z jedną zapaloną świeczką. Walter płakał. Płakał otwarcie, bez wstydu, na środku stołówki.
Opiekowała się samotnym staruszkiem, nie oczekując niczego w zamian.
„Jesteś jedyną osobą na świecie, która pamiętała” – wyszeptała, ocierając łzy papierową serwetką.
Ale Mara zauważyła też inne rzeczy. Zauważyła, jak drżenie rąk Waltera nasilało się z tygodnia na tydzień. Jak czasami opowiadał jej tę samą historię trzy razy w ciągu godziny, zapominając, że już ją opowiedział. Jak zaczął używać laski, a jego ubrania stawały się coraz luźniejsze, jakby słabł.
Pewnego wtorku Walter się nie pojawił.