Osierocony chłopiec zobaczył tatuaż policjanta i powiedział: „Tata miał identyczny”
Nawet z rozbitą pamięcią… ta pozostała żywa.
Dźwięki dzieciństwa dźwięczały w głowie Ionuța przez całą noc.
Ta prosta piosenka, bez rymów, bez logiki, ale pełna życia. Znał ją na pamięć. Śpiewali ją na strychu domu, z latarkami, kiedy myśleli, że świat się kończy za płotem.
Poranek nadszedł, zanim jeszcze zasnął.
Ionuț siedział przy stole, ze zdjęciem przed sobą, i zrozumiał bolesną rzecz: zmarnował lata. Lata, których nikt nie mógł mu oddać.
Pierwsza niedziela nadeszła szybciej, niż się spodziewał.
Punkt o drugiej zadzwonił telefon na biurku Marii.
Ionuț był tam.
Jego serce biło tak mocno, że miał wrażenie, że słychać je w całym pokoju.
— Halo?
— To ja… Ana — powiedział zmęczony głos. — Jak się czuje Luca?
— Wszystko w porządku. Dorośnij. Zapytaj o siebie.
Zapadła długa pauza.
— Popełniłam wielki błąd — powiedziała kobieta drżącym głosem. — Uciekłem, bo się bałem. Nie miałem pieniędzy. Nie miałem sił.
— Gdzie jest Andriej?