Daniel nagle wstał.
„Chcę wam pomóc. Wam obojgu. Zbyt wiele straciłam. Wiele się myliłam. Ale nie chcę tracić ani chwili”.
Ana pokręciła głową.
„Nie przyszłam po pieniądze. I nie chcę, żebyście okazali nam litość. Przyszłam tylko po to, żeby dać wam coś, co do nas nie należy”.
„Wiem” – powiedział Daniel. „Dlatego chcę wam pomóc. Bo jesteście sprawiedliwi. Bo Marius… przypomniał mi, co znaczy dobroć”.
Podszedł do chłopca i uklęknął przed nim.
„Mariusie… Chciałbym cię poznać. Być częścią twojego życia. Jeśli chcesz”.
Chłopiec często mrugał, nie wiedząc, jak zareagować. Spojrzał na matkę.