Płakałam długo. Nie cicho, nie powstrzymywana
— To dzięki tobie.
Pokręcił głową.
„Dla ciebie. Właśnie otworzyłem drzwi. Sam wszedłeś.”
Cisza między nami była ciepła. Nie niezręczna.
— Anno — odezwał się nagle. — Już od dawna chciałem cię o to zapytać… Czy jesteś tu szczęśliwa?
Zastanowiłem się nad tym.
— Jestem spokojny. I może to jest pierwszy krok.
Uśmiechnął się. Szczerze. Po raz pierwszy.