Po latach tułaczki syn powraca udając inwalidę

Minęły dni. Sąsiedzi zaczęli go rozpoznawać. Niektórzy przynosili mu wodę, inni witali go. Kiedy dzieci Radulów wracały ze szkoły, uśmiechały się do niego nieśmiało. Lucia, najstarsza córka, czasami do niego podchodziła.

— Panie, dlaczego pan tu zawsze zostaje? — zapytała go pewnego dnia.

— Może czekam na coś… albo na kogoś. — odpowiedział, patrząc w jego zielone oczy.

Lucia uśmiechnęła się i przyniosła mu kromkę chleba z dżemem. — Tata mówi, że jesteś trochę dziwny, ale wydaje mi się, że masz dobry wzrok.

W tym momencie serce Alexandra pękło i jednocześnie się zagoiło. Miał przed sobą siostrę, nie zdając sobie z tego sprawy.

Pewnego wieczoru miasto nawiedziła burza. Woda lała się po ulicach, a wiatr zrywał dachy. Ze swojego krzesła Alexandru zobaczył płomienie na podwórku rodziny Radów. Zwarcie zapaliło garaż.