Bez namysłu doczołgał się do bramy, wyłamał zamek głazem i wszedł do środka. Lucia była uwięziona z tyłu, krzycząc o pomoc.
Ostatkiem sił Alexandru pchnął krzesło w jej stronę, uniósł ją w ramionach i wyciągnął. Dym palił jej skórę, ale nie czuła bólu.
Kiedy przybyli strażacy, rodzina została uratowana. Państwo Petre i Maria patrzyli z przerażeniem na młodego mężczyznę, który uratował ich córkę.
„Jak się nazywasz, młody człowieku?” zapytał mężczyzna, drżąc.
Alexandru spojrzał mu w oczy, a łzy mieszały się z popiołem na jego twarzy.
— Nadal nazywam się Alexandru Radu, proszę pana. I nie, pański syn nie zginął.