Po słowach Béli Kovácsa pani Antónia Sárközi długo nie mogła się uspok
Dwa czarne Lexusy powoli przetoczyły się przed schodami. Były identyczne. Zatrzymały się w tym samym momencie. Antonia mimowolnie się uśmiechnęła: czułam się, jakbym była w filmie .
Z samochodów wysiadło dwóch mężczyzn. Wysocy, silni, w ciemnych płaszczach. Ich ruchy były zdecydowane, powściągliwe. Rozglądali się, jakby kogoś szukali.
Antonia spuściła wzrok. Od dawna nie było w jej życiu miejsca na takie samochody.
" Przepraszam... " powiedział głos.
Antonia spojrzała w górę – i serce na moment zabiło jej mocniej. Oczy. Te same. Tylko teraz były dorosłe, głębokie, zmęczone.
„ Pani Antonia Sárköziné? ” – zapytał jeden z nich.