„ To my ” – powiedział drugi ciszej. „ István i Gergő.”
Wstał zbyt gwałtownie, czując zawroty głowy. István natychmiast pojawił się obok niego i ostrożnie chwycił go za łokieć – jakby to było naturalne, jakby zawsze to robił.
„ Oni żyją… ” – jego głos drżał. „ Oni żyją…”
Gregor się uśmiechnął — tym starym, skradzionym uśmiechem .
„ Znaleźliśmy cię ” – powiedział. „ Szukaliśmy cię od dawna”.