Po słowach Béli Kovácsa pani Antónia Sárközi długo nie mogła się uspok

Antonia płakała. Nie mogła tego powstrzymać.

W ciągu miesiąca wszystko się zmieniło. Chłopcy – teraz już mężczyźni – nalegali, żeby Antónia przeprowadziła się do lepszego mieszkania. Wyremontowanego. Z windą. Z ciepłymi schodami. Protestowała, narzekała, mówiła, że ​​i tak jej to odpowiada. Ale oni potrafili być uparci.

Kiedy w mieście otwarto nową piekarnię, Antonia została zaproszona jako gość honorowy. Siedziała w pierwszym rzędzie, ubrana w nowy płaszcz i nie rozumiała, skąd tyle uwagi. Kiedy István powiedział ze sceny:

— Tę piekarnię zawdzięczamy babci targowej ,