Victor wyjął telefon.
„Moi prawnicy mają już wszystkie dokumenty. Konta są zablokowane. Zawiadomienie o oszustwie zostanie złożone jutro rano”.
Andriej cofnął się o krok.
Po raz pierwszy nie wydawał się już pewny siebie.
Nie wyglądał już na nic.
Po prostu na mężczyznę z ręką w czyjejś kieszeni.
Wzięłam głęboki oddech.
„Wiesz, co boli najbardziej?” – zapytałam. „Nie pieniądze. Ale to, że myślałeś, że jestem tak słaba, że będę milczała”.
Cisza na tarasie stała się przytłaczająca. Ludzie dyskretnie się przyglądali.
Nie czułam się już mała.
Nie czułam się już oszukana.
Poczułam się wolna.
Victor spojrzał na mnie.