— Czy ono… jest moje?
Ana przygryzła wargę. Łzy napłynęły jej do oczu, ale nie popłynęły.
— Tak — powiedziała. Jest twoje.
Świat runął i jednocześnie się odbudował. Vlad oparł się o stół, żeby nie upaść.
— Dlaczego mi nie powiedziałaś?
Ana wybuchnęła.
— Bo wtedy wybrałaś coś innego! Wybrałaś pieniądze, pracę, wygodne życie! Zostałam sama. Sama z dzieckiem i długami. Żyłam od wypłaty do wypłaty, z czynszem na głowie, z niezapłaconymi rachunkami!
Maria spojrzała na matkę przestraszona.
Vlad podszedł do dziewczynki i uklęknął przed nią.
— Wiesz, kim jestem? — zapytał.
Maria skinęła głową.
— Mama mówi, że jesteś tatą.
Serce mu zamarło. Objął ją swoimi małymi rączkami.
— Przepraszam, że mnie tu nie było — powiedział. — Ale jestem. I nie odejdę.
W ciągu następnych kilku tygodni życie wszystkich się zmieniło. Vlad zaczął przychodzić codziennie. Zabierał Marię do szkoły, pomagał jej w odrabianiu lekcji, kupował jej nowy plecak i buty na zimę. Nie za marne pieniądze, ale z troską.