Z kieszeni Piotra wypadła gruba koperta. Rozsypały się banknoty — dziesiątki tysięcy złotych. Kierowca zjechał na pobocze, ręce mu drżały.
Kilku pasażerów wysiadło. Ktoś zadzwonił na 112.
Piotr próbował uciec, ale Stefan złapał go za płaszcz.
— Myślałeś, że nie wiem? — powiedział cicho. — Myślałeś, że po tym, jak mnie wyrzuciłeś, będę milczał?
Policja przyjechała szybko. Prawda wyszła na jaw.
Piotr planował upozorować wypadek samochodowy, w którym Magda miała być pasażerką. Wysoka polisa ubezpieczeniowa miała przynieść mu fortunę. On sam — „cudem” miał przeżyć.
Stefan usłyszał fragmenty tego planu jeszcze wtedy, gdy pracował jako kierowca. To dlatego został zwolniony. To dlatego żył w strachu.