Porzucone przez dzieci starsze małżeństwo zbudowało dom ukryty w gigantycznym drzewie…

Aż starzec powiedział mu cicho:

„Mówili, że skoro nikt ich nie szuka, to przynajmniej las ich przyjmie”.

Tak właśnie się tam znalazł.

Na skraju ukrytej polany, gdzie stary dąb, gruby jak trzy osoby razem wzięte, rozpościerał korzenie niczym ramiona.

I wtedy to zobaczył.

Małą klapę, dobrze ukrytą w ziemi.

Serce biło mu tak mocno, że dzwoniło mu w uszach.

Położył dłoń na drewnie.

Zimno.

Coś sobie uświadomił.

Nie wiedział, co powiedzieć.

Nie wiedział, czy ma prawo pukać.

Nie przyszedł po nich.