Nie ze złością.
Nie z wyrzutem.
Ale z milczeniem, które go przytłoczyło.
„Nie po dokumenty” – powiedział Radu niemal szeptem. „Po ciebie”.
Po raz pierwszy powiedział prawdę.
Wszedł.
Usiadł.
Rozmawiali godzinami. O drobiazgach. O tym, co ich boli. O tym, co stracili.
Kiedy w końcu wspomniał o ziemi i pieniądzach, głos mu drżał.
Ojciec lekko się uśmiechnął.
„Jeśli chcesz podpisu, to go masz. Ale nie dlatego, że na niego zasługujesz. Ale dlatego, że nie chcę opuszczać tego świata z ciężkim sercem”.
Radu rozpłakał się.
Płakał tak, jak nie płakał od dzieciństwa.
Następnego dnia, kiedy przyjechali jego bracia, było inaczej.