Florin przyszedł pierwszy. Wszedł na podwórze, zawstydzony.
— Mamo… Nie wiedziałam…
Rosa spojrzała na niego spokojnie.
— Wiedziałeś, że wystarczy się odwrócić.
Bianca dzwoniła, płacząc. Ionuț wysłał długą wiadomość, pełną przeprosin.
Rosa nie zamknęła przed nimi drzwi. Ale też nie czekała na nich z otwartym sercem jak wcześniej. Coś się zmieniło.
Dom na wzgórzu ożył. Armand naprawił to, co było zepsute. Rosa położyła kwiaty. Wieczorem siadali na ławce i oglądali zachód słońca.
— Wiecie, co jest dziwne? — powiedział Armand pewnego dnia. — Straciłem wszystko… i zyskałem coś większego.
Rosa się uśmiechnęła.