…potem było jeszcze gorzej.

Te słowa – w tym wieku – były ostatnią kroplą. Jakby wiek był wyrokiem. Jakby szacunek nie należał się już po pięćdziesiątce.

Jestem tutaj.

Pierwsze kilka tygodni było trudnych. Wstyd, gorycz, poczucie porażki. Czułam, że wszystko zrujnowałam. Że w wieku 54 lat wróciłam do punktu wyjścia. Czasami chciałam wrócić – z przyzwyczajenia, z pozornego poczucia bezpieczeństwa. Ale nie zrobiłam tego.

Powoli nadeszła ulga. Znów się roześmiałem. Znów spotkałem przyjaciół. Radio grało tak głośno, jak chciałem. I coś sobie uświadomiłem.