— Powiedziałam: białe, a nie cieliste! — przyszła teściowa wpadła w hi

— Kto? Kto to zrobił?! — zapytał głośno.

Zawiózł córkę na izbę przyjęć. Lekarze zszyli rozciętą brew, opatrzyli ranę i, patrząc na Nikitę Iwanowicza, tylko pokręcili głową:

— Miała szczęście, że nie ucierpiało oko.

Ojciec nalegał:

— Proszę udokumentować pobicie. Jedziemy od razu na policję.