— Powiedziałam: białe, a nie cieliste! — przyszła teściowa wpadła w hi

Wieczorem nie wytrzymał. Zabrał Irinę i pojechał do Artioma. Swietłanę Wiktorownę poprosił, by została w domu — wiedział, że trudno będzie mu się opanować. Gdy Artiom otworzył drzwi, Nikita Iwanowicz wszedł tak gwałtownie, że tamten cofnął się o krok.

— Widzisz? To wszystko zrobiła twoja obłąkana matka.

— Ona… poniosły ją emocje. Irena sama jest winna, sprowokowała…

Nie zdążył dokończyć. Nikita Iwanowicz uderzył pięścią w ścianę tuż obok jego głowy.

— Gdyby nie obecność córki, złamałbym ci teraz szczękę. Żebyś nie próbował się wykręcać.

Odwrócił się w stronę drzwi kuchennych, gdzie stała pobladła Olga Pietrowna.

— Pani — powiedział, patrząc jej prosto w oczy — jest chorą kobietą. Irina złożyła na panią zawiadomienie. Ślub jest odwołany. Niech pani chory syn mieszka z panią do końca życia.

Ujął Irinę za rękę i wyprowadził ją z mieszkania. Olga Pietrowna coś krzyczała za nimi, lecz Nikita Iwanowicz nie mógł już nic zrobić.

Następnego dnia w lokalnych miejskich portalach społecznościowych pojawiły się dziesiątki wpisów o nieadekwatnej kobiecie, która pobiła pannę młodą w przeddzień ślubu. Imienia Iriny nigdzie nie było, ale nazwisko Olgi Pietrowny — tak. Nikita Iwanowicz wiedział, kogo o to poprosić.

Artiom zniknął z uniwersytetu dosłownie po tygodniu.

Jak — pozostało zagadką. Irina jednak podejrzewała, że ojciec miał w tym swój udział. Przez kilka tygodni nie pojawiała się na zajęciach. Twarz się goiła, lecz serce — nie.