Wieczorem nie wytrzymał. Zabrał Irinę i pojechał do Artioma. Swietłanę Wiktorownę poprosił, by została w domu — wiedział, że trudno będzie mu się opanować. Gdy Artiom otworzył drzwi, Nikita Iwanowicz wszedł tak gwałtownie, że tamten cofnął się o krok.
— Widzisz? To wszystko zrobiła twoja obłąkana matka.