Protokół 7: Koniec Imperium Morrisonów
Zignorowałam ich i wybrałam kontakt: „Arthur – EVP Legal”.
— Cassidy? — głos Arthura był pełen niepokoju. — Czy wszystko w porządku?
— Arthurze — powiedziałam, a mój głos przeciął gwar rozmów niczym lodowate ostrze. — Uruchom Protokół 7.
W słuchawce na moment zapadła absolutna cisza. Arthur wiedział, co to oznacza. Protokół 7 był „opcją atomową”, którą przygotowaliśmy podczas zabezpieczania moich aktywów przed ślubem. Była to klauzula, której obiecałam nigdy nie użyć, chyba że moje bezpieczeństwo lub godność zostaną nieodwołalnie naruszone.
— Protokół 7? Cassidy, jesteś pewna? Morrisonowie stracą wszystko. Dom, udziały, fundusze. Zostaną z niczym w ciągu godziny.
— Jestem pewna — odparłam, blokując wzrok na Brendanie. Widziałam, jak jego uśmiech powoli gaśnie pod wpływem mojego spojrzenia. — Ze skutkiem natychmiastowym.
Rozłączyłam się i położyłam telefon na stole.
— Protokół 7? — Brendan prychnął, choć w jego głosie pojawiła się nutka nerwowości. — Co to za bzdury? Jakiś film sci-fi? Boże, przestań być taka żałosna.
— Pewnie ma halucynacje z głodu — Diane machnęła ręką. — Wstawaj i wychodź.