Protokół 7: Koniec Imperium Morrisonów

— Panie Morrison? — zapytał wyższy z nich. — Reprezentujemy zarząd Caelum Global. Ma pan piętnaście minut na opuszczenie tej posiadłości. Dom, samochody oraz całe wyposażenie są własnością firmy. Pański kontrakt został rozwiązany w trybie natychmiastowym z powodu naruszenia klauzul etycznych.

— To moje mieszkanie! — wrzasnęła Diane, zrywając się z krzesła.

— Przykro mi, pani Morrison — odparł drugi mężczyzna. — Ten dom został wynajęty pani synowi przez spółkę-córkę holdingu. Ponieważ stracił pracę, prawo do lokalu wygasło.

Brendan gapił się na mnie, a w jego oczach w końcu pojawiło się zrozumienie. Przerażające, palące zrozumienie.

— Ty... — wykrztusił. — Protokół 7. To ty jesteś „C”? Tajemniczym właścicielem?

Wstałam powoli. Woda wciąż kapała z moich ubrań, ale teraz wyglądałam jak królowa odbierająca hołd, a nie ofiara.

— Przez pięć lat pozwalałam wam wierzyć, że jestem tylko dziewczyną z małego miasta, która miała szczęście wyjść za bogatego faceta — powiedziałam cicho, podchodząc do Diane. — Pozwalałam wam mnie poniżać, bo kochałam Brendana i myślałam, że pieniądze nie mają znaczenia. Ale dzisiaj przekroczyliście granicę.

Spojrzałam na mokry dywan.

— Diane, ten „smuch biedy”, o którym mówiłaś? To zapach twojej przyszłości. Od jutra fundusz Caelum przestaje opłacać twoje rachunki za botoks i wino. Jessica, pierścionek, który masz na palcu? Został kupiony z funduszu reprezentacyjnego firmy. Oddaj go panom przy wyjściu.

Jessica zaczęła szlochać, zasłaniając twarz rękami. Brendan upadł na kolana, dokładnie tak, jak przewidziałam.

— Cassidy, proszę... nie wiedziałem! Myślałem, że... — zaczął bełkotać, próbując złapać mnie za dłoń.