— Nie mogę jeszcze powiedzieć… — odpowiedział. — Ale wiem, gdzie teraz jest.
Poczułem, jak ziemia pode mną drży.
— Czy on… żyje?
Anton zamknął oczy na kilka sekund.
— Tak. Ale on cię potrzebuje, natychmiast.
W tym momencie usłyszałem kroki i głosy na ulicy. Sąsiedzi gromadzili się jak w cyrku. Jakaś kobieta krzyknęła:
— Widzisz, mówiłam ci, że coś jest nie tak!
Po raz pierwszy w życiu spojrzałem na wieś i przestałem się wstydzić. Wstałam, wyprostowałam ramiona i powiedziałam głośno:
— Od dziś nikt już nie będzie o nas mówił na rogach ulic. Prawda wychodzi na jaw!