Przez dziesięć długich lat mieszkańcy mojej wioski śmiali się ze mnie

— Nie mogę jeszcze powiedzieć… — odpowiedział. — Ale wiem, gdzie teraz jest.

Poczułem, jak ziemia pode mną drży.

— Czy on… żyje?

Anton zamknął oczy na kilka sekund.

— Tak. Ale on cię potrzebuje, natychmiast.

W tym momencie usłyszałem kroki i głosy na ulicy. Sąsiedzi gromadzili się jak w cyrku. Jakaś kobieta krzyknęła:
— Widzisz, mówiłam ci, że coś jest nie tak!

Po raz pierwszy w życiu spojrzałem na wieś i przestałem się wstydzić. Wstałam, wyprostowałam ramiona i powiedziałam głośno:
— Od dziś nikt już nie będzie o nas mówił na rogach ulic. Prawda wychodzi na jaw!