Przez sześć miesięcy pozwalałam mojemu narzeczonemu i jego rodzinie śmiać się ze mnie po arabsku

„Kochana, mam nadzieję, że nie czułaś się źle wczoraj wieczorem” – powiedziała, powoli nalewając herbatę.

„Wcale nie, pani Leilo”. Doceniam nawet szczerość pani rodziny – odpowiedziałam perfekcyjnie po arabsku.

Jej filiżanka lekko zadrżała. Spojrzała na mnie, jakbym rzuciła na nią urok.

„Mówisz… po arabsku?”

„Przez osiem lat, tak. Ale pomyślałem, że ciekawiej będzie dowiedzieć się, co naprawdę o mnie myślisz”.

Cisza, która zapadła, była jedną z najsłodszych chwil w moim życiu. W końcu maska ​​pękła.

Tego popołudnia dostałem SMS-a od Jamesa: „Mamy potwierdzenie. Tariq przelał pieniądze na konto firmy-fisk. Wszystko jest zarejestrowane”.