„Kochana, mam nadzieję, że nie czułaś się źle wczoraj wieczorem” – powiedziała, powoli nalewając herbatę.
„Wcale nie, pani Leilo”. Doceniam nawet szczerość pani rodziny – odpowiedziałam perfekcyjnie po arabsku.
Jej filiżanka lekko zadrżała. Spojrzała na mnie, jakbym rzuciła na nią urok.
„Mówisz… po arabsku?”
„Przez osiem lat, tak. Ale pomyślałem, że ciekawiej będzie dowiedzieć się, co naprawdę o mnie myślisz”.
Cisza, która zapadła, była jedną z najsłodszych chwil w moim życiu. W końcu maska pękła.
Tego popołudnia dostałem SMS-a od Jamesa: „Mamy potwierdzenie. Tariq przelał pieniądze na konto firmy-fisk. Wszystko jest zarejestrowane”.