Nie jadł potraw przygotowywanych przez szefa kuchni: gotowanego łososia, delikatnych purée. Jadł tylko chleb. Brał bochenek chleba na zakwasie i chował go pod poduszkę, odrywając kawałki w ciemności.
Trzeciego dnia gorączka ustąpiła.
Słońce wzeszło nad São Paulo, wypalając smog i deszcz, rzucając złote promienie przez sięgające od podłogi do sufitu okna biblioteki. Marcelo zastał Lucíę stojącą przed ogromnym obrazem: abstrakcyjnym dziełem w czerwieni i czerni, które kosztowało ją ćwierć miliona dolarów.