„Wiem” – powiedział Marcelo, czując w ustach smak kłamstwa niczym popiół. „Ale dopóki tego nie zrobię, ty będziesz szefem tego domu. Rozumiesz? Cokolwiek zechcesz. Cokolwiek Bento będzie potrzebował”.
Rozejrzała się po pokoju, po tysiącach książek, po złoconym suficie, po marmurowych posągach. „Chcę drzwi zamykanych na klucz” – powiedziała. „Od środka”.
Minęły dwa tygodnie. Imperium zaczęło się rozpadać na kawałki. Asystent Marcela, nerwowy mężczyzna o imieniu Sergio, dzwonił czterdzieści razy dziennie.