Rozejrzała się po pokoju, po tysiącach książek, po złotym suficie

—Marcelo, mówisz o miliardach reali. Jeśli sprzedasz wszystko teraz, cena spadnie.

„Nie obchodzi mnie to” – powiedział Marcelo spokojnym, zimnym i bardziej przerażającym niż kiedykolwiek głosem w sali konferencyjnej. „Chcę pieniędzy. Chcę najlepszych prawników rodzinnych w Ameryce Południowej. Takich, którzy sprawiają, że Sąd Najwyższy się poci. I chcę prywatnego detektywa w Vila Buarque. Znajdź kobietę o imieniu Elena. Znajdź ją, nawet jeśli leży w grobie albo w więzieniu. Nie obchodzi mnie, ile to będzie kosztować”.

—Panie… dlaczego?

Marcelo spojrzał na mały, brudny odcisk dłoni na krawędzi swojego mahoniowego biurka.

„Bo znalazłem coś, co nie jest na sprzedaż” – powiedział. „I wydam każdy grosz, żeby to odzyskać”.

Batalia sądowa trwała osiemnaście miesięcy. To była kampania spalonej ziemi, która przerodziła się w skandal na skalę ogólnokrajową. Gazety nazwały go „Szalonym Milionerem”. Człowiek, który rozbił międzynarodową korporację, by walczyć o opiekę nad dwójką bezimiennych dzieci ulicy.

Stracił miejsce w zarządzie. Stracił reputację. Sprzedał rezydencję w Jardim Europa, żeby opłacić koszty obsługi prawnej i prywatnych detektywów.

Przeprowadził się do małego domu na wsi, niedaleko Atibai. Miał ogród, ogrodzenie i pokoje o rozmiarach idealnie dopasowanych do ludzkiego serca.