Marcelo usiadł obok niej. Zawahał się, wyciągając rękę, aż Lucía położyła głowę na jego ramieniu.
Spędził czterdzieści lat, budując ściany ze szkła i stali, myśląc, że wysokość równa się ochronie. Mylił się. Ochrona to nie penthouse; to możliwość siedzenia na ziemi z ludźmi, którzy znają twoje imię i nie interesują się twoją wartością netto.