Jeden z zbirów wyskoczył do przodu, chwytając Serenę za ramię i brutalnie popychając ją do ściany. Serena krzyknęła z bólu, gdy jej ramię uderzyło o tynk. Lily zaczęła krzyczeć, wołając swoją mamę.
„Chwyć dziecko,” Mick wydał polecenie na luzie.
Drugi zbir sięgnął po Lily, jego tłusta ręka zamykając się na jej małej ręce.
Nagle cień wypełnił zniszczone drzwi. Zanim Mick zdążył obrócić głowę, ogromna dłoń zacisnęła się na jego karku, unosząc go całkowicie z ziemi.
„Zostaw dziecko!” potężny głos rozbrzmiał w ciasnym pomieszczeniu.
Serena sapnęła. W drzwiach stał Leo, ogromny egzekutor Gabrielle Romano. Był ubrany w dopasowany czarny garnitur, doskonale nie na miejscu w zrujnowanym mieszkaniu, ale jego oczy płonęły śmiercionośną intencją. Banda trzymająca Lily zamarła, zerkając od Leo do jego szefa, który aktualnie wisiał w powietrzu, łapiąc oddech.
„Nie powtórzę dwa razy,” Leo ostrzegał, wyciągając stłumionego Glocka z jego ramionami i celując bezpośrednio między oczami zbira.
Mężczyzna natychmiast uwolnił Lily i opuścił ręce. Lily pobiegła do Sereny, hysterycznie łkając, a Serena przyciągnęła ją do rozpaczliwego uścisku. Leo rzucił Micka na zniszczoną sofę jak na szmacianą lalkę. Mick zsunął się na tył, trzymając się za gardło, jego odwaga całkowicie załamana. Rozpoznał mężczyznę stojącego przed nim. Każdy w podziemnym świecie rozpoznawał prawą rękę Gabrielle Romano.
„Leo,” Mick zająknął, jego twarz pobladła. „To nieporozumienie. Ona jest winna pieniędzy mojemu szefowi.”
„Nic jej nie jest winna,” Leo stwierdził zimno. „Dług jest spłacony. Jeśli ty, twój szef, lub którekolwiek z twoich współpracowników kiedykolwiek zbliży się w obrębie 10 mil od Sereny Jenkins lub jej córki ponownie, pan Romano osobiście zatroszczy się, by nigdy nie znaleźli waszych ciał. Rozumiesz?”
Mick gorliwie skinął głową. „Tak, tak, zrozumiałem.”
„Znikamy. Wyjdź teraz.”
Trzej mężczyźni rzucili się ku zepsutemu meblowi i uciekli przez drzwi, ich kroki odbijały się przeraźliwie w tiuażach schodów. Mieszkanie wpadło w martwą ciszę, przerywaną jedynie cichym płaczem Lily. Leo schował broń i zwrócił się do Sereny, jego wyraz twarzy nieco łagodniejąc w obliczu przestraszonej matki i dziecka.
„Pan Romano przewidział, że mogą wystąpić komplikacje,” spokojnie powiedział Leo. „Wysłał mnie, aby upewnić się, że bezpiecznie dotarłyście do domu. Wygląda na to, że miał rację.”
Serena rozejrzała się po swoim zniszczonym mieszkaniu. Rzeczywistość jej sytuacji uderzyła ją jak lokomotywa towarowa. Nie miała pieniędzy. Nie miała bezpiecznego miejsca do spania. Wilki nie tylko stały przed jej drzwiami. Były w jej domu. Nie mogła chronić Lily sama.
Spojrzała na Leo, jej szczęka zamykając się z nową, desperacką determinacją. Wytrze jej łzy z policzków. „Zabierz nas z powrotem,” powiedziała Serena, jej głos zniżając się do opróżnionego, pokonanego szeptu. „Zabierz nas z powrotem do penthouse’u. Powiedz panu Romano, że akceptuję jego ofertę.”