Sąsiedzi we wsi śmiali się z Tanyi, gdy jej narzeczony zostawił ją

„To nie jest prezent” – wyjaśniła Wiera Iwanowna podczas kolacji pierwszego wieczoru w nowym mieszkaniu. „To inwestycja w mojego wnuka. Musisz się uczyć. Zapłacę za twoje studia, uniwersytet, cokolwiek zechcesz. Ale musisz stać się kimś, na kim Misza będzie mógł polegać. Nie będę cię wspierać wiecznie, dam ci dobry start”.

Tanya, wciąż nie wierząc swojemu szczęściu, skinęła głową i ścisnęła kubek gorącej herbaty.

- Dziękuję, Vero Ivanovno. Nie wiem, jak ci dziękować.

„Podziękujesz mi, gdy wychowasz dobrego człowieka” – odpowiedziała sucho teściowa, lecz w kącikach jej oczu pojawiło się ciepło.

Dotrzymała słowa. Pomagała we wszystkim: niania rano, najlepsi lekarze dla Miszy, jedzenie i ubrania. Ale wymagała też od Tani samodzielności. Tania skończyła księgowość i znalazła pracę. Wiera Iwanowna często odwiedzała wnuka i z czasem między kobietami wykształcił się nie tylko szacunek, ale i szczera, choć powściągliwa, sympatia.

A co z Siergiejem?

Kara przyszła szybciej, niż się spodziewał. Myślał, że matka, jak zawsze, wybaczy mu błędy i da pieniądze, żeby mógł się „bawić” i zapomnieć o problemie. Ale Wiera Iwanowna postąpiła surowo.

Zawołała syna do swojego biura.