Spotkania wydawały mu się teatrem. Uroczyste kolacje – absurdalne. Rozmowy, pełne zainteresowania, były puste.
Pewnego popołudnia, z okna swojego biura na najwyższym piętrze, spojrzał na rozciągające się w dole miasto. Kiedyś ten widok dawał mu poczucie niezwyciężoności. Teraz przypominał mu tylko o tym, jak bardzo był samotny.