Kiedy wynajęta ciężarówka podjechała przed drewniany dom, Laura, jak co dzień, suszyła pranie. Zamarła, widząc, jak wysiada.
Nie miał na sobie garnituru. Miał na sobie nowe buty, owszem, ale proste. A w jego oczach malowała się determinacja.
„Naprawiłem to, co musiałem naprawić” – powiedział, podchodząc. „Teraz chcę wiedzieć, czy jest tu jeszcze dla mnie miejsce”.
Mateo wybiegł pierwszy.