Ale teraz, każdego ranka, Gabriel witał Łucję małym gestem, dłonią uniesioną do góry, a w jego oczach pojawiał się nowy blask.
Pewnego dnia, przygotowując śniadanie, Łucja usłyszała za sobą cichy hałas.
Odwróciła się i zobaczyła Gabriela.
Poruszył ustami z trudem, mówiąc coś, co wydawało się niemożliwe.
— Lu… cia.
Kobieta zakryła usta dłonią, nie mogąc w to uwierzyć.
Jej oczy napełniły się łzami, a chłopiec uśmiechnął się po raz pierwszy w życiu.
Andriej, który właśnie wszedł do kuchni, zamarł.
Jego wzrok przesunął się z syna na kobietę, a potem na niebo za oknem.