Tego samego wieczoru telefon nie przestawał dzwonić. Najpierw odezwała się matka. Mówiła długo, słodko, naciskając na wszystkie znane jej bolesne punkty.
— Ksiusza, nie rozumiem twojego egoizmu. Siostra ma ciężką sytuację. Sieriożka nie chce zgodzić się na wynajęte mieszkanie, mówi, że mają mało pieniędzy, każda kopiejka idzie na kredyt. U mnie mieszkać nie mogą, sama wiesz, dwupokojowy chruszczow, jestem z ojcem, a oni mają dwoje dzieci. Gdzie ich wcisnąć? Zawsze byłaś dobrą dziewczynką.